“Blog?! W życiu…!”

Autor: Marta Rachon (9) | poniedziałek, 5 Październik 2009

“Blog?! W życiu…!” wyszeptałam sztywna z przerażenia, gdy pani Ala zaproponowała (tonem nie znoszącym sprzeciwu), żebym pisała o swoich zmaganiach z nadmiarem kilogramów. Że to taka motywacja ma być… W głębi serca przyznałam jej rację, jednak nie lada to wyzwanie. Może rzeczywiście potrzebuję “kopniaka” (pisanie o odchudzaniu — się! – do przyjemności nie należy…), a do pewnego momentu wystarczyło ważenie i pomiary co jakiś czas. I wielkie lustro… Chociaż raz już zdezerterowałam, głupio przyznać. Sporo osiągnęłam, znajomi mnie nie poznają, ale do celu jeszcze parę kilogramów sadełka…

Utkwiło mi jedno zdanie, które pani Ala powiedziała podczas ostatniej wizyty: “Na początku pani po prostu robiła, a nie starała się…”. Racja! Początkowo szło świetnie. Nadzwyczajnie. Uskrzydlająco. Wcale się nie męczyłam, wiedziałam, że robię to dla siebie, bo nie lubię patrzeć w lustro, a w sklepie z ciuchami nie mam, w czym wybierać. Przygotowując posiłki, brałam przepis, czytałam go bardzo dokładnie, precyzyjnie odmierzałam 60 g tuńczyka w sosie własnym i 8 liści szpinaku… Zrozumiałam, że naprawdę trzeba jeść, żeby chudnąc! Znajoma zdziwiona pytała: “Ty jesteś na diecie?! Przecież ciągle jesz!”. A potem… zaczęłam się tylko starać. Staram się, na przykład, pilnować godzin posiłków, ale ostatnio mam z tym kłopot i zdarza mi się ominąć śniadanie. Dochodzę do wniosku, że mniej się pilnuję, tak jakby to, co dotąd osiągnęłam, mi wystarczyło. “Mniej więcej” jednak nie działa; wiem, że powinnam się przyłożyć. Tym bardziej, że od wymarzonej wagi dzieli mnie naprawdę niewiele.

Hm… Mam wrażenie, że następuje przełom. Może takie pisanie nie jest złym pomysłem? Na pewno skłoniło mnie do przemyśleń i mam nadzieję zmotywuje do dalszej walki. Teraz czekam na nowy dwutygodniowy plan diety, małe — choć znaczące – urozmaicenie. I zobaczymy… Trzymam za siebie kciuki.

  • Wykop
  • Gwar
  • Facebook
  • Google
  • Technorati
  • TwitThis
  • E-mail this story to a friend!

Jedna odpowiedź do ““Blog?! W życiu…!””

  1. Bogna mówi:

    Ja też bardzo mocno trzymam za Panią kciuki !!

Dodaj odpowiedź