Pierwsze minus 10 kilogramów

Autor: AnnaN (3) | wtorek, 8 Grudzień 2009

… OK. osiągnęłam pierwsze minus 10 kilogramów. Pisałam, że jak stracę pierwsze 10 kilogramów uwierzę – czyli UWIERZYŁAM
Pierwsze 10 w 8 tygodni!!! Pierwsze – gdyż … apetyt rośnie nomen omen  :-) w miarę jedzenia
Czyli w miarę jedzenia … tracę kilogramy Im lepiej się podporządkowuje zasadom, co, ile, kiedy – tym lepszy efekt osiągam
Niemożliwe stało się możliwe!
Wracam do ciuchów odłożonych w szafie na tylną, górną półkę – żeby nie widzieć, żeby nie drażnić, żeby nie płakać że się w nie, nie mieszczę.
Wracam do akceptacji swojego wyglądu
Efekty są motorem napędowym dalszych postanowień – czyli 10:0 … gramy dalej
I kolejne spostrzeżenie socjologiczne .. Pierwsze to był czynnik tak zwanej życzliwości. Czyli życzliwi mi ludzie zauważali i kibicowali chudnięciu … Nieżyczliwi poddawali w wątpliwość, czy w ogóle “coś” zgubiłam. Są na tyle nieżyczliwi, że nadal twierdzą, że może coś, trochę ale …  :-) Otóż kolejne spostrzeżenie socjologiczne – Coraz więcej osób daje mi rady jak powinnam się odżywiać, żeby chudnąć. Dostaje porady jaka dieta zadziałała, kto ile schudł. Dostaje książki o zdrowym żywieniu i książki o innych dietach. A ja nie potrzebuje już żadnych “cudownych diet”, nie muszę słuchać o pomysłach “szybkiego gubienia kilogramów” – ja mam swoją dietetyczkę w SetPoint i tylko jej się słucham – bo ona mi pomogła, pomaga i jeszcze pomoże … no bo to dopiero pierwsze 10 kilo a jeszcze przynajmniej drugie 10 chcę zgubić  :-) I czuję się nie tylko lżejsza ale zdrowsza, mniej się męczę, mniej  się pocę, mniej się przeziębiam – Jest dobrze”.


Ania – pod opieką doradcy żywieniowego SetPoint – Elżbiety Gmurczyk

  • Wykop
  • Gwar
  • Facebook
  • Google
  • Technorati
  • TwitThis
  • E-mail this story to a friend!

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź do “Pierwsze minus 10 kilogramów”

  1. ania mówi:

    Witam :-)
    Po pierwsze: trzymam kciuki, choć wygląda na to, że to trzymanie wcale nie jest potrzebne, bo radzi sobie Pani doskonale,
    Po drugie: odnośnie opisanych przez Panią zjawisk socjologicznych – dodałabym jeszcze jedno, które nie wiem czy wynika z życzliwości czy nie (chętnie poznam Pani zdanie), mianowicie w trakcie odchudzania, kiedy już faktycznie gubi się kolejne kilogramy niektóre osoby z otoczenia zaczynają wykazywać nadmierne zainteresowanie stanem zdrowia odchudzającego się delikwenta. Pytania ‘czy Ty aby nie jesteś chora’ są na porządku dziennym – tj. były w moim przypadku i to było dla mnie najbardziej uciążliwe i stresujące – zawsze.
    Po trzecie: trzymam kciuki za to, by ludzie w końcu zdali sobie sprawę z tego, że żadne cuda im nie pomogą i że odchudzanie to mniej lub bardziej intensywna walka, która na dodatek musi być przemyślana. Innymi słowy: strategia, taktyka i wytrwałość przede wszystkim, a skutek gwarantowany (i bezpieczeństwo także).
    Pozdrawiam serdecznie
    Anka

Dodaj odpowiedź