Waga spadła już poniżej zakładanej przeze mnie wartości w lipcu…ale wówczas chyba nie wierzyłam za bardzo w siebie…dziś wyznaczam sobie nowy cel I dziś już nie wydaje mi się to niemożliwe
Do diety się już na swój sposób przyzwyczaiłam…mój organizm sam domaga się jedzenia co 3-4 godziny…jak zjem w ciągu dnia za mało warzyw to wieczorem „chce mi się” jakiejś papryczki, ogórka. Od wody niegazowanej się już dosłownie uzależniłam….mój mąż podejrzewa mnie że się kąpie w „żywcu”, ponieważ zgrzewkami znosi go do domu a ten ciągle znika:D.
Dorota – pod opieką doradcy żywieniowego SetPoint – Anny Englisz







