Święta za pasem, więc zabrałam się z mamą za przegląd mojej szafy. Już nie musiałam przymierzać, co jest dobre a co za małe !!! Gołym okiem widać, że prawie wszystkie “szmatki” są za duże.
To pierwsze moje takie porządki kiedy odkładałyśmy nie za małe ale za duże, wielkie a niektóre nawet ogromne rzeczy. Spodnie, które kupiłam we wrześniu (początek mojej diety) to chyba z małego wielorybka nie moje. Coraz bardziej dociera do mnie ile miałam na sobie “schabików”. Abym bardziej mogła uwierzyć w siebie, mama pokazała mi moje zrzucone 10 kg. W sklepie włożyła mi 10kg cukru do koszyka, a ja je podnosiłam z trudem ( bo ciężkie jak diabli)
Lamia – pod opieką doradcy żywieniowego SetPoint – Anny Englisz







