no cóż, wróciłam, po 4-ech dodatkowych kg przez 3 miesiące… a było tak pięknie, co prawda nie tyle, ile planowałam, ale pięknie
ale co najważniejsze, teraz wiem, że mogę! tylko muszę chcieć i… mieć bat w postaci Pani Eli, wtedy wszystko mogę
mój zeszłoroczny sukces to 7kg w 8tyg, windą w dół z 63 do 56 – mega sukces! miało być 55, ale mega sukces! i wszystko, co z nim związane: zwężanie spodni, super samopoczucie, dookoła “ale schudłaś!”, “już nie chudnij” itp… a potem przyszły rozpasane Święta Bożego Narodzenia, zaraz potem zabójczy sylwester i jedzenie cały wieczór, a potem… zleciał styczeń i co chwilę na wadze +1kg, +0,5kg i nie wiadomo jak zrobiło się 60! oj! przyszło otrzeźwinie, Pani Elu! pomocy! przytyłam!
teraz mam plan -5kg w 6tyg i moje wymarzone 55kg, pierwszy tydz juz prawie minął i twarda byłam, chociaz pokus mnóstwo i mój mąż ciągle pytający troskliwie “zjesz coś?”, “zrobić Ci kanapkę?”, “chcesz kawałek szarlotki?” chyba zacznę gryźć, wrrrr….
dam radę! trzymajcie kciuki








Witam recydywistke, podoba mi sięto określenie,
chciałąbym zapytać jaki bacik ma Pani Ewa?
Pani Ela JEST bacikiem
po prostu jest mi głupio pojawić się kolejny raz bez efektu… no to się odchudzam
Ładnych rzeczy się dowiaduję o Pani Eli:)
Może ona sama odniesie się do tych wypowiedzi?:)
znam to skądś – kiedy ja tu walczę ze sobą, a mój mąż, jakby zapomniał w ogóle o co tocze bój – otwiera jakies słodyczę z pytaniem “chcesz?” wrrr:D