Jutro kontrola… i niestety myślę, że rezultaty będą gorsze, niż po dwóch tygodniach. ostatni tydzien trochę ze mnie zażartował i oragnizowanie posiłków było ciut utrudnione przez niezapowiedziane dużo poźniejsze powroty do domu. Plus weekendowe spotkanie u teściów – gościnność niestety nie pozostawia wyboru – jeśli chociaż nie spróbujesz, znaczy, że ci nie smakuje, teściowa dziwnie patrzy, babcia płacze że niedobre:D No cóż, jednak miesiąc ograniczania się z jedzeniem nie jest prosty, zważając na to, że życie idzie dalej;) więc i spotkania, i imieniny i inne zdarzenia nie pozwalające nam utrzymać się na wodzy. No cóż zobaczymy jak będzie, na pewno od czwartku narzucam sobie znowu reżim jak na początku diety.
A teraz moje spostrzeżenia:niestety poza tym, że przepisy są naprawdę dobre, zauważylam, że zaczynam tęsknić za np. batonikiem czekoladowym, ktory wcześniej mnie nie kusił w ogóle, albo chipsy, ktorych nie cierpialam, teraz uśmiechają sie do mnie z półek sklepowych:) No i jak wczesniej lubiłam pikantne potrawy, teraz też jakby organizm domagał się troche tego. Nie wiem, czym to spowodowane. A może kwestia przyzwyczajeń, które mimo wszystko tkwią w człowieku? Jeśli chodzi o herbatę niesłodzona zaczela smakować, ale tęsknota za kawa jest dosyć duża. W ostatnim tygodniu pozwoliłam sobie na dwie, ale bez cukru. No i wolę nie wchodzić na wagę – z reszta moja chyba coś dodaje:D
Zauważam na twarzy lekkie zmiany, ale ogólnie trudno coś twierdzic, bo codziennie patrzę w lustro. może powinnam sobie na początku zdjęcie zrobić?:) Z całego jadłospisu chyba najgorzej wchodzą mi zupy – mimo, że lubię, to chyba niespecjalnie przy diecie mój organizm je chce.
Co dobrego? przede wszystkim zauwazyłam, że jem dużo więcej owoców i warzyw – co jest ważne – widać, jak znikają z lodówki. Wcześniej to był plaster pomidora, ogórka, sałata do kotleta. Teraz oszalałam za sałatkami – robi sie je bardzo szybko a zestawienie składników jest dla mnie nowe:)
Na pewno wszystkie przepisy są lekkostrawne, co daje organizmowi poczucie jakiegoś komfortu. Wydaję też mniej pieniędzy – mowię tu o zakupach – odpadły fast foody, jedzenie na szybko, jakieś niezdrowe przegryzki. I jak teraz spoglądam na jedzenie, jakie znajduje się w mojej kuchni, wygląda to o wiele lepiej niż miesiąc temu. Owoce, warzywa jogurty i kurczak w różnych postaciach.
Mimo, ze czasem tydzień może byc gorszy, to jednak oplaca się troszkę zainwestować w siebie:)
Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich na diecie z Set Point. i pozdrowienia dla Pani Eli!
Po miesiącu…
Autor: Maja (4) | wtorek, 2 Luty 2010







