W takich momentach aż chce się pisać…mój organizm się jednak namyślił i postanowił oddać jeszcze nieco z siebie (tłuszczu mam nadzieje:)). A to wszystko za sprawą ĆWICZEŃ! Tak i nie pozostawiam sobie żadnych złudzeń….no i może jeszcze za sprawą nie robienia żadnych odstępstw od diety. Ćwiczę trzy razy w tygodniu i wcale nie jest to takie uciążliwe jak mi się wydawało….Trzeba znaleźć miejsce blisko domu…albo pracy….wykupić najlepiej karnet (mnie to zawsze mobilizuje) i już!
Co do ostatnich przemyśleń to zauważyłam analogię w myśleniu moim i Pani AnnyN. Niedawno byłam na wycieczce i kładąc walizkę na taśmę zobaczyłam liczbę kilogramów, które schudłam….i uświadomiłam sobie, że przez 7 lat nosiłam to walizkę wszędzie ze sobą…..koszmar…nie dziwne, że miałam zadyszkę po wbiegnięciu na 4 piętro….że nie lubiłam ćwiczyć…..że nie lubiłam się opalać i chodzić na plaże…..uff…ale to już za mną! Walizkę odstawiłam do szafy!
Jeśli chodzi o przepisy z ostatniego tygodnia to polecam gorąco kaszę z pieczarkami (smakowała nawet mojemu mężowi, który z przymusu jada to, co ja:) oraz zapomnianą przeze mnie ostatnio kapustę pekińską na milion sposobów! To bardzo smaczne warzywo a jego połączenie z dymką i rodzynkami rewelacyjne!
Tagi: diety, mam nadzieje, milion, organizm, smaczne







