Święta minęły spokojnie i dzięki pięknej pogodzie – spacerowo! Oczywiście zjadłam nieco więcej niż zwykle, ale po trzech dniach świąt waga wzrosła o 0,7 kg – nie wiem czy to dużo czy to mało, ale od razu zareagowałam dniem płynnym – no i wróciłam do sytuacji sprzed świąt:) Trzymałam się podstawowych zasad, czyli pięć posiłków, zasada jednego talerza, bez potraw smażonych, bez chleba, klusków i makaronów….i nie było tak źle:)
Po świętach ciężko jednak zabrać się do ćwiczeń ale już jutro zamierzam przerwać leniuchowanie! Jestem już prawie na końcu diety i mój organizm oddaje nadmiar tłuszczu nadzwyczaj opornie więc muszę mu nieco dopomóc.
Jeśli chodzi o optrawy z ostatniej diety to jestem zachwycona sałatkami z serami i owocami, koktajlami truskawkowymi z maślanką kurczakiem duszonym z jabłuszkiem.








SZkoda, że przestałaś pisać, właśnie przeczytałam relację z Twoich zmagań do kwietnia. Czy skończyłaś dietę ? Ile zrzuciłaś ? Jak się teraz odżywiasz. Po niepowodzeniu w ubiegłym roku (musiałam przerwać dietę i szybko wróciłam do “starej” wagi), zaczynam od początku. Najbardziej boję się tego co jest “po” zakończeniu diety. Wiem, że trzymając się reguł można zrzucić zbedne kilogramy, ale co później ? Nie wyobrażam sobie ciągłego “uważania” na wagę. Jak sobie radzisz – czy jesz “normalnie” czy cały czas korzystasz z “zestawów” przygotowanych na potrzeby diety ? Pozdrawiam, Agata