Często myślę o tym jak to będzie jak nie będę miała tego wszystkiego tak ułożonego i dopracowanego jak to przygotowuje mi Pani Magda. Bo przecież teraz o tym nie myślę co zjem jutro bo mam zaplanowane np “ryba na warzywach”. Mózg się nie przegrzewa robię tylko zakupy i gotowe. A później mając 10 stron A4 bądź tu mądry i przypomnij sobie czy risotto z pierwszego tygodnia smakowało Ci bardziej niż frykadelki z dorsza z czwartego i czy aby na pewno masz na to jutro ochotę.. Wymyśliłam więc pewien sposób. Plan tygodnia wisi na lodówce i po każdym posiłku rysuje buźki. Później mając listę najbardziej ulubionych potraw będę miała z czego wymyślać. Ciesze się że moja dieta pod nadzorem trwa dalej bo na dzień dzisiejszy czułabym się jak jeszcze zagubione dziecko. Już przestawiłam się na zdrowy tryb żywienia, a raczej mój organizm decyduje kiedy mam jeść. Wg mojego żołądka mogę nastawiać zegarek. O 13stej niczym hejnał z wieży mariackiej, zaczyna grać i domagając się jedzenia.
Dzień płynny-już teraz mam lepszą opinię niż na początku, kiedy myślałam że nie przeżyję tego dnia i rzucę się na mięso.. teraz wiem że takie dni sa potrzebne do mega oczyszczenia organizmu. Chociaż zwykle po dniu płynnym ważę 0,5-1 kg więcej niż w dniu poprzednim. Nie wiem czy jestem nienormalna i to przez to że piję jak głupia?! Natomiast dzień później waga zlatuje..
Na dzień dzisiejszy mogę śmiało powiedzieć że do moich ulubionych dań zaliczę: krem pomidorowy, risotto, sałatkę grecką (chociaż powoli sałata lodowa mi bokiem wychodzi),ryba po grecku, a dzisiejsza sałatka z brokułem i kurczakiem wędzonym po prostu zmiażdżyła moje wszystkie kubki smakowe!! Mistrzostwo świata. A za żadne skarby świata tuńczyka już nie ruszę..
~K.
P.S. Dziękuje p. Magdo za nowy jadłospis-opanowałam już ślinotok
Tagi: krem, ryba po grecku, trwa, wisi, zegarek







