Tak jak w temacie tydzień czwarty się kończy. Dobijam do 8 kg
Cieszy mnie to bardzo. Szczególnie że wizja 18 kg przede mną.. Tak bym chciała być na półmetku. Wtedy osiągnę “ślubną wagę”. W szafie nadal jednak czekają moje ukochane bojówki w rozmiarze 40 i do dziś pamiętam dzień kiedy w nie nie weszłam! Że też wtedy nie zastopowałam w jakiś sposób wagi. W ciągu 4 lat przytyć 35 kg to niezły wyczyn..
Wczoraj moja bliska koleżanka powiedziała mi że nie wie skąd ta moja niska samoocena. Ostatnio mało ze mną przebywa więc chyba nie wie, że samoocena jest odwrotnieproporcjonalna do wagi.. Dobrze że nie rozmawiałyśmy za dużo w sierpniu 2009 r gdzie osiągnęłam szczyt swojej wagi 100kg. Na starcie w Setpoincie miałam 93,2 kg.. teraz jest to ok.86. (W przeliczeniu 2 paczki Chappi 3,5 kg) I 2 rozmiary w dół. Jak tak dalej pójdzie to w styczniu zobaczę 7 na wyświetlaczu :) Dobrze że jest zima to nikt nie zwraca uwagi na za luźne ubrania, ale wiosną nie wyskoczę w swoich “starych” ciuchach. Mój mąż już mówi o kolejnych wydatkach związanych ze zmianą garderoby. Ja zapobiegawczo zostawiłam po kilka rzeczy ze starych czasów-bo może kiedyś schudnę?! I to marzenie powoli realizuję i kocham to uczucie jak marzenia się spełniają!!
~K.
p.s. Wspiera mnie p. Magda Maławska z wrocławskiego oddziału Setpointu.







